Historia Bębnowa

Bębnów

Rosin:
Bębnów-(1391 Bambnow, Babnow, Bembnow) 18 km na NE od Wielunia. s. 571. 1511 pow. wiel. (ŹD 211); 1520 par. Osjaków (Ł 2, 133) 2. 1540 ustalono granice między B. a Niechmirowem i Rychłocicami (BC 3347, 218).3. 1511 – 1 1/2 ł.; 1518 – 3 ł.; 1552 – 10 kmieci; 1553 – 1 1/2 ł. (ŹD 211, 289). 4. 1391 wraz z Konopnicą (ZS 1, 27), a od 1413 z Szynkielowem (Frag.) do Konopnickich (? Konopnica i Szynkielów); 1462 Jan z Konopnicy zastawił 1 ł. os. i 1 ł. opust. w B. za 19 grz. (GW 1, 83); 1520 dzies. snop. z całej wsi 1 1/2 grz. kanonikom wiel., plebanowi w Osjakowie meszne z łanów os., byli zagr. i chał. (Ł 2, 100, 133).5. 1415 sołtys (BJ 8032).

Taryfa Podymnego 1775 r.
Bębnów, wieś, woj. sieradzkie, ziemia wieluńska, własność szlachecka, 14 dymów.
Czajkowski 1783-84 r.
Bębnow, parafia oszyakow (osjaków), dekanat rudzki, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, ziemia wieluńska, własność: Janiszewski puł. (być może Jakub Janiszewski
pułkownik wojsk koronnych).
Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r.
Bembnów, województwo Kaliskie, obwód Wieluński, powiat Wieluński, parafia Osiaków, własność prywatna. Ilość domów 16, ludność 157, odległość od miasta obwodowego 3 1/2.

Słownik Geograficzny:

Bębnów,  wś, pow. wieluński, gm. Konopnica, par. Osyaków.
W 1827 r. było tu 16 dm. i 157 mk.
Spis 1925:
Bębnów, wś, pow. Wieluń, gm. Konopnica. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne 39. Ludność ogółem: 191. Mężczyzn 96, kobiet 95. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego 182, mojżeszowego 9. Podało narodowość: polską 191.
Wikipedia:
Bębnów-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie wieluńskim, w gminie Konopnica. Bębnów zamieszkuje ok. 100 mieszkańców[potrzebne źródło]. Główną atrakcją miejscowości jest sąsiedztwo rzeki Warty. W roku 2008 we wsi były prowadzone wykopaliska archeologiczne przez muzeum w Wieluniu. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa sieradzkiego.
Teraz czas na interesującą opowieść  Pana Zygmunta Jędrasika.
Bębnów i jego mieszkańcy we wspomnieniach czyli taki jest Bębnów…
Rozdział I Rys historyczny
Na obszarze województwa Łódzkiego w powiecie wieluńskim w gminie Konopnicą wśród łąk lasów i wydmowych pagórków po lewej stronie Warty około 500 m od jej brzegu i około 130 km od źródeł – leży mała wioska o nazwie Bębnów. Wieś znajduje się w tej samej odległości miedzy leżącymi na prawym brzegu Warty miejscowościami Konopnicą – dolny północny bieg rzeki, a Osjakowem – górnym południowym biegiem rzeki. Przed wiekami ziemie te porastały ogromne nieprzebyte lasy. Dzięki rzekom, które służyły jako szlaki komunikacyjne, nad brzegami, na polanach powstawały i rozwijały się osady ludzkie. Taką rzeką była tez Warta. Należy przypuszczać, że Bębnów był podobną osadą, ponieważ spotykamy tu liczne ślady dawnych kultur.Tak powstał Bębnów nad Wartą.Wzdłuż drogi po obu stronach między Konopnicą a Osjakowem, równolegle do prawego brzegu rzeki archeolodzy odkrywają liczne ślady prehistorycznych grobów w postaci „popielic”. Przed Konopnicą, na wzniesieniu widać dobrze zachowane ślady fosy obronnej, które rzeka skutecznie podmywa.W środku wsi równolegle do drogi o kierunku Bębnów – Konopnica tuż pod powierzchnią ziemi znaleźć można wystające gliniane „garnki” ze spalonymi resztkami kości. Bliżej rzeki, na południowym skraju wsi odkryto ślady po kilkunastu chatach i paleniskach z okresu II i III wieku naszej ery. Znaleziono również doskonale zachowane piece hutnicze „dymarki” z resztkami żużli na paleniskach. Wieś Bębnów w czasach nam współczesnych była własnością prywatną. Ostatnim właścicielem do roku 1905 był szlachcic p. Miciński.

Dwór
zlokalizowano na lekkim wzniesieniu terasy nadzalewowej. Budynek modrzewiowy; zbudowano na wysokich fundamentach z wysokimi sklepieniami piwnicznymi (około roku 1990 przebywał tam na wypoczynku prof. Krakowski z UŁ, który zainteresował się tymi sklepieniami). Stodoły usytuowano prostopadle do budynku dworskiego od strony wschodniej, obory od strony południowo wschodniej, tuż nad moczarami, nad terasą, zalewową. Gorzelnie natomiast od strony zachodniej. Za dworkiem w obniżeniu terasy zalewowej, rozciągały się łąki, pocięte rowami, bliżej, tuż za budynkiem był staw. Przed budynkiem modrzewiowym w środku ogrodowego klombu, stał ogromny rozłożysty orzech włoski otoczony krzewami jaśminu.

Od strony zachodniej rozciągał się sad owocowy, a na jego skraju, bliżej domu, nad stawem, rosła dzika, oryginalna jabłoń zwana „leśniakiem”. Owoce tej jabłoni nieduże, białe, czerwone od strony nasłonecznionej, bardzo kwaśne, zawsze wkładano do beczki z kapustą przed zakwaszeniem.

Pozostałe owoce, których każdego roku był duży urodzaj przechowywane były przez całą zimę w sianie na strychu domu. Były wtedy bardzo smaczne i zawsze w bardzo dobrym stanie. Leśniak ten rośnie i owocuje do dziś.

W środku sadu był trzeci staw wąski i długi obok którego przebiegał dość głęboki i szeroki rów. Staw czwarty, który był za stodoła, razem z trzecim stawem kazałem w roku 1978 zasypać. Sad liczący około 200 drzew w roku 1928 uległ zniszczeniu. Na skutek ostrych mrozów wymarzł doszczętnie, zmarzł również i ten wielki orzech włoski na klombie. Zamarzające drzewa pękały z hukiem. Stojący na ganku mój ojciec widząc to płakał. Drugi raz widziałem tak płaczącego ojca w roku 1937. Wtedy był bardzo chory i wiedział że musi umrzeć.

Za ogrodem około 400 m przebiegała droga w kierunku Walków – Dymek krzyżująca się z drogami Czernice – Szynkielów – Konopnica. W pobliżu dworu droga Walków – Dymek wysadzana była bardzo grubymi starymi akacjami. Za akacjami w kierunku Walkowa, tuż za dworkiem stała murowana kapliczka około 7 m wysokości. Dalej przy drodze w kierunku Walkowa na granicy rosły nad moczarami duże olchy, nieco bliżej dworu rosła ogromna topola o obwodzie około 6m. (W jej pniu Zygmunt wyciął ławkę dla dwóch panienek z miasta Łodzi przebywających na wakacjach w 1938 roku). Topola przetrwała do roku 1970 kiedy to runęła pod naporem wichru.

Wieś
W środku wsi na skrzyżowaniu dróg stała karczma którą prawdopodobnie spalił Stanisław Aleksandrowicz. Miejsce to do dziś nazywane jest „karczmiskiem”. Rosła tam duża topola z bocianim gniazdem, do którego każdej wiosny wracały bociany. Miło było słuchać wieczorami klekotania boćków i rechotania żab.Dalej, po lewej stronie drogi w kierunku Dymku, znajduje się „Góra Piaskowa” – wysoka i rozległa wydma. Obok niej, był dom moich dziadków w którym urodził się mój ojciec Michał Jędrasik. Pod górą, w stronę zachodnią znajdowały się bagna na torfowiska i glinianki. Wydobywano z nich glinę na klepiska i powały. Miejsce to nazwano ” siedliskiem „. Dalej, ku wsi Dymek już tylko lasy i lasy. Były one początkowo własnością prywatną aż do roku 1831. Wtedy to po powstaniu listopadowym zostały upaństwowione ukazem cara.Majątek Micińskich został rozparcelowany, młyny i stawiska zniszczone. Jeszcze przez długie lata widoczny był wysoki komin fabryczny. W tym terenie kopiąc żwir odkopałem kości ludzkie
i dobrze zachowaną czaszkę.Na terenie Bębnowa były również grunty włościańskie zwane „serwitutami”, były to darowizny cara za udział w wojnach prowadzonych przez Rosję. Takie grunty otrzymał za udział w wojnie Krymskiej nasz dziad Piotr Jędrasik. Za odniesione rany i odznaczenia wypłacano mu kwartalnie 50 rubli w złocie.Wieś Bębnów do roku 1930 była zabudowana wzdłuż drogi, po roku 1930 do 1933 nastąpiła komasacja gruntów i zmienił się typ wsi z ulicówki na typ wsi rozproszonej. Przed komasacją po lewej i prawej stronie drogi Walków – Dymek były 24 zagrody z 192 mieszkańcami. Po stronie prawej 7 zagród z 59 mieszkańcami. Gospodarstwa chłopskie posiadały od kilku do kilkunastu mórg rozrzuconych w kilku różnych miejscach wsi. Po komasacji każdy dostał ziemię scaloną w jednym miejscu, tam powstawały nowe zagrody. Największe skupisko domów powstało „pod Wroniną” – ponad 11 gospodarstw. Reszta została rozrzucona po całej powierzchni Bębnowa.

Wiele było niezgody i kłótni w czasie komasacji. Jedni dostali lepsze ziemie inni gorsze. Biedni oskarżali bogatych o przekupstwo geodetów. Wiem o tym, ponieważ w naszym domu mieszkali mierniczy i u nas odbywały się narady. W komisji komasacyjnej byli chłopi bogatsi i właśnie ich przeklinano za niesprawiedliwość i za przekupstwo geodetów. Było w tym wiele racji ponieważ tak się stało, że członkowie komisji dostali grunty urodzajne. „Kurnicę” zabrało pięciu gospodarzy, „Pogoń” sześciu, „Zimowe niwy” trzech. Tylko sześć zagród pozostało na starym miejscu. Najbardziej protestował Marcin Pabisiak, ponieważ dostał mokre ziemie „Smokowy”. Bogaci gospodarze zarzucali mu że on nigdy na nic się nie godzi.

Dziennik Powszechny 1832 nr 314
Ogłasza się wiadomość otwarcia spadku po niegdy Józefie z Topolskich Łączkowskiey, Wincentego Łączkowskiego małżonce, na dniu 30 Maia 1831 r. zmarłey, dziedzicce dóbr Bębnowa i części Szynkielowa lit. A, w Pcie Wieluńskim położonych, z wyznaczeniem półrocznego terminu na dzień 28 Lutego 1833 r. tu w Kaliszu w mey Kancellaryi końcem zgłoszenia się osób prawo do spadku maiących, a szczególniey do przeniesienia tytułu własności dóbr rzeczonych Bębnowa i Szynkielowa części lit. A. tudzież co do summ złp. 2480 gr. 1 w dziale IV, pod Nr. 16, lit. c, na dobrach Działoszynie hypotekowanych, niemniey do części iaka dla niey przypadnie z kapitału złp. 21,340 na ;dobrach Kazimierzu i Przyimie w Powiecie Konińskim sytuowanych, i z kapitału 22,326 złp. na dobrach Chotowie w Powiecie Wieluńskim w dziale IV pod Nr. 17 zapisanego. Kalisz dnia 14 Lipca 1832 r. Reient Kan. Ziem. Wdztwa Kaliskiego, Mikołay Basiński.
Kurjer Warszawski 1856 nr 149
Dnia 2go b.m., we wsi Bębnowie, Pcie Wieluńskim, rozstał się z tym światem, opatrzony ŚŚ. SAKRAMENTAMI, ś. p. Alexander Kossowski, Obywatel ziemski. Ś. p. Alexander, skonem swym osierocił nieutuloną w smutku Małżonkę, pięcioro drobnych dziatek, a w sercach wszystkich tych, którzy go znali, zostawił żal i smutek. Liczne zgromadzenie współ-Obywateli i Sąsiadów, w czasie przeniesienia zwłok i pogrzebu, które się odbyły w dniach 4tym j 5tym b.m. w parafjalnyrn Kościele Ossiakowa, w spółczuciem swojem oddało hołd przymiotom duszy zmarłego; boleść zaś na wszystkich rozlana i twarzach, westchnienie z każdej wybiegające piersi, mówiło jawniej niż wszelkie głośne pochwały: to jest skon poczciwego Człowieka, prawego Obywatela!— L. N.
Gazeta Codzienna 1860 nr 183
….a inne znowu grunta, jak wokoło jarmarcznej osady Osyaków, lub pola dóbr Bębnowa i Szenkielowa. wydają znakomitéj wartości len. o szczególnéj białości włóknach i nieznanej gdzieindziéj bujności.

Gazeta Sądowa Warszawska 1893 nr 37
KRONIKA CYWILNA Odpowiedzialność za udział w dewastacyi cudzego majątku wystawionego na sprzedaż przez Tow. Kred. Ziem. Dobra Bębnów, stanowiące własność Feliksa Dębskiego, wystawione zostały na sprzedaż przez towarzystwo kredytowe ziemskie. W dniu 12 (24) Maja 1889 roku, delegowany towarzystwa sporządził krótki opis majątku z wyszczególnieniem inwentarza martwego i żywego. Po odbytej drugiej licytacyi utrzymał się przy majątku, skutkiem postąpienia czwartej części szacunku, Marceli Maciński. Nabywca, wszedłszy w posiadanie majątku, nie znalazł inwentarza, słomy, siana, nawozu; budynki okazały się uszkodzonemi, las zaś wyrąbanym. W ostatnich czasach rządził w majątku sąsiad i przyjaciel wywłaszczonego, Adolf Kokczyński. Kokczyński niektóre przedmioty, jak słomę i siano wywiózł do swego majątku, inne sprzedał lub zlecił sprzedać miejscowemu rządcy. Maciński wystąpił z powództwem przeciwko Kokczyńskiemu o zasądzenie mii rs. 3,661 z procentem, tytułem wynagrodzenia szkód, które zrządził mu Kokczyński czynami swymi, polegającymi na usunięciu przedmiotów, które powinny były być mu oddane. Kokczyński bronił się ekscepcyą, iż powództwo nie stosuje się do niego, gdyż nie był dozorcą zajętego majątku, sąd jednak oddalił ekscepcyę, z zasady, że powództwo polega na żądaniu wynagrodzenia za szkody, zrządzone osobistymi czynami pozwanego. Następnie pozwany bronił się, że zarządzał w majątku na skutek prośby Dębskiej, żony właściciela, wykonywając jéj zlecenia, że więc za szkody, jeżeli wynikły, może odpowiadać jedynie Dębska, która dała zlecenie, nie zaś on, który je wykonał. Sąd Okręgowy w Kaliszu, wyrokiem z dnia 3 Października 1891 r. oddalił powództwo i skazał powoda na koszta. Sąd uzał, że z zeznań świadków, głównie zaś z zeznania Dębskiej ujawniło się, iż Kokczyński rozporządzał w majątku na zlecenie Dębskiej i że sprzedawał różne przedmioty na żądanie właścicielki, nie może więc odpowiadać przed powodem za sprzedane z majątku różne przedmioty, na mocy art. 1384 Kod. cyw.; że chociaż art. 214, p. 6 Ustawy tow. kred. ziem. stanowi, że nabywca dóbr na licytacyi ma prawo żądać od osób trzecich wynagrodzenia szkód, zrządzonych w majątku z ich winy po sporządzeniu opisu onego, okoliczność ta jednak nie dowodzi, ażeby Kokczyński obowiązany był bezwarunkowo wynagrodzić powoda za szkody, które zrządzone zostały nie z jego winy; że majątek Bębnów oddany został przez delegata Towarzystwa, przy opisie, pod dozór rządcy Ojrzanowskiego, Kokczyński zaś nie miał dozoru nad majątkiem i dla tego powód, z tytułu szkód, mógł by wytoczyć powództwo jedynie przeciwko dozorcy, dozorca zaś mógłby wytoczyć powództwo przeciwko Kokczyńskiemu, gdyby ten ostatni samowolnie usunął, lub wywiózł jakiebądź przedmioty; lecz prawa takiego niema nabywca dóbr; Od wyroku tego odwołał się Maciński, skutkiem czego Izba Sądowa, wyrokiem zapadłym w d. 31 Sierpnia 1893 roku, uchyliła zaskarżony wyrok i skazała Kokczyńskiego na zapłacenie rs. 1,145 kop. 63, tytułem wynagrodzenia szkód, zrządzonych Macińskiemu. Izba oparła swój wyrok na następujących motywach. Na licytacyi, wywołanej przez towarzystwo kredytowe ziemskie, inwentarz i wszelkie przedmioty, stanowiące nieruchomość z natury i z przeznaczenia, I uważają się za sprzedane razem z majątkiem, skutkiem czego nabywca ma prawo domagać się od poprzedniego właściciela lub od osób trzecich wynagrodzenia szkód, zrządzonych przez usunięcie inwentarza z ich winy po sporządzeniu opisu majątku (art. J 214 punkt 6 Ust. tow. kred. ziem.). Kokczyński przyznał, że zarządzając majątkiem zajętym na sprzedaż, na żądanie żony właściciela, Dębskiej, rozporządził wywieść lub sprzedać różne przedmioty, stanowiące nieruchomość z natury lub przeznaczenia, lecz usiłował dowieść, iż nie jest winien zrządzenia szkód. Tłómaczenie to nie zasługuje na uwzględnienie, nikt bowiem, pod grozą odpowiedzialności, nie może wykonywać czynności bezprawnych, które obrażają i cudze prawa, choćby czynności te zarządzone zostały przez inne osoby i dla tego Kokczyński nie miał prawa przykładać ręki do usunięcia z majątku takich i przedmiotów, które po sprzedaży ulegały wydaniu nowonabywcy i za czyny swe tego rodzaju musi odpowiadać na zasadzie art. 214 p. 6 Ustawy tow. kred. ziem. i art. 1382 Kod. cyw., względem nabywcy dóbr Macińskiego. Sąd Okręgowy niewłaściwie uznał, że Maciński miał prawo zwrócić się z powództwem jedynie do dozorcy dóbr Ojrzanowskiego, gdyż ogólną jest zasadą, ze każdy odpowiada względem poszkodowanego za swoją winę i nie ma przepisu prawa, któryby ograniczał ową odpowiedzialność, zabraniając wytaczać powództwo o szkody, zrządzone w majątku, nabytym na licytacyi, przeciwko osobom, którym nie został powierzony dozór majątku. Co do szczegółów zaś, Izba uznała: że wyrąbane zostały dwie partye drzewa brzozowego: jedna przed sporządzeniem opisu dóbr, druga po sporządzeniu. Za wyrąbanie pierwszej partyi Kokczyński nie może odpowiadać względem Macińskiego, gdyż drzewo w chwili sporządzania opisu już było wyrąbane, stanowiło więc ruchomość, która nie ulegała zajęciu razem z majątkiem, nie ulegała zajęciu i nie ulegała wydaniu nabywcy dóbr na licytacyi. Z powodu więc usunięcia téj partyi, mogliby występować wierzyciele dóbr, nigdy zaś nowonabywca. Za wyrąbanie drugiej partyi, z której zresztą nie skorzystali ani Kokczyński, ani Dębski, gdyż partja ta została sprzedaną przez wójta gminy w drodze egzekucyi, Kokczyński powinien odpowiadać, gdyż wyrąbanie nastąpiło bezprawnie, już po sporządzeniu opisu dóbr, zajęcie zaś i sprzedaż drzewa przez wójta w drodze egzekucyi było następstwem czynów Kokcz., drzewo bowiem nie mogłoby być zajętem i sprzedanem, gdyby nie było wyciętem przez Kokczyńskiego. Również odpowiadać musi Kokczyński za sprzedaż słomy, nawozu, za wyrąbanie kilku sosen, za uszkodzenie stodoły i za sprzedaż inwentarza, gdyż przedmioty usunięte stanowiły nieruchomość z natury lub z przeznaczenia, usunięte zostały przez Kokczyńskiego po sporządzeniu opisu dóbr, powinny były być oddane nabywcy dóbr Macińskiemu. Kokczyński zaś wydając rozporządzenie co do usunięcia tych rzeczy, wiedział o sporządzeniu opisu dóbr i działał ze świadomością, iż rozporządzenia jego naruszają prawa przyszłego nabywcy dóbr, jakim okazał się Maciński. Izba odmówiła zasądzenia wynagrodzenia za usunięte siano. Siano bowiem stanowiło dochód z majątku, nie zaś nieruchomość i dla tego z powodu usunięcia siana, mogliby przeciwko Kokczyńskiemu wystąpić wierzyciele dóbr, do których, podług art. 243 Ustawy tow., należą dochody zabrane po sporządzeniu opisu dóbr, nigdy zaś nowonabywca Maciński, który nie ma tytułu do pobierania dochodów, osiągniętych przed dniem sprzedaży majątku przez licytacyę. W sprawie téj powód w skardze swéj wskazał, wiele żąda wynagrodzenia za szkody zrządzone w każdej kategoryi z wyszczególnionych przedmiotów. przeprowadzeniu badania świadków i wysłuchaniu opinii biegłych okazało się, że szkody co do niektórych punktów były niższe, co do innych wyższe aniżeli żądał powód. Ztąd powstała kwestya, czy sąd, nieobrażając art. 706 Ust. post. cyw., może zasądzić co do niektórych punktów wynagrodzenie wyższe, aniżeli żądał powód, jeżeli ogólna suma zasądzonego wynagrodzenia nieprzenosi ogólnej sumy żądanej przez powoda. Izba rozstrzygnęła tę kwestyę przeciwko powodowi, uznała bowiem, że skoro powód żądanie swe rozbił na kategorye i domagał się wynagrodzenia szkód, zrządzonych w każdej kategoryi oddzielnie, to sąd, w obec art. 706 Ust. post. cyw., nie może zasądzić wynagrodzenia szkód, zrządzonych w każdej oddzielnie kategoryi, więcej, aniżeli było żądanem przez powoda. S.
_________________________________________________________________________________
 Orędownik 1939 nr. 143
_________________________________________________________________________________